środa, 22 maja 2013

V


Patryk stanął obok Kamili i objął ją w pasie przyciągając do siebie. Pocałował ją w szyję, a ona zachichotała. Przytuliła się do niego i stali tak dłuższą chwilę. 

- Kamila mówiła, że miałeś przypał w domu po ostatnim - odezwał się Damian siedzący na ławce obok. - O co chodziło? 

- Jak ją odprowadziłem to natknąłem się na patrol. Nie wiem czemu przysrali się akurat do mnie. No i wylądowałem na komendzie. Przesrane ogólnie.

- Nie masz jakiegoś szlabanu?

- Mam, ale wisi mi to - powiedział Patryk. - Powiedziałem starym, że wychodzę i nic nie powiedzieli. W zasadzie... Tak szybko wyszedłem, że nie zdążyli zrobić czegokolwiek. 

- Szczęściarz - Kamila pocałowała go.

- Byłbym prawdziwym szczęściarzem, gdybyśmy...

- Nie mów! - powstrzymała go dziewczyna. Wiedziała co chłopak chciał powiedzieć. Nie musiała go odciągać od tego tematu, bo akurat zjawili się Mikołaj i Krystian, starzy znajomi Damiana ze szkoły, którzy od niedawna spotykali się także z Pauliną i resztą. Brakowało już tylko samej Pauliny i Sylwii. 

- Nie wiecie może co z Pauliną? - zapytał Damian. 

- My? To chyba Kamila powinna wiedzieć najlepiej - powiedział Mikołaj.

- Cały dzień nie odbiera ode mnie telefonów, więc wątpię, żeby z kimkolwiek się kontaktowała - mruknęła czarnowłosa.

- Nie martw się o nią - Patryk pogłaskał ją po policzku. 

- Sylwia zaraz będzie - poinformował Krystian. - Napisała mi przed chwilą. 

Nie minęło kilka minut, a w ich stronę szła dziewczyna o kasztanowo-rudych włosach, które podskakiwały w rytm jej kroków. Zdyszana przywitała się ze wszystkimi i usiadła ciężko na ławce. 

- Nie ma Pauliny? Słyszałam, że spędziła noc u pewnego gościa, który stanowczo nie był Piotrem. Wiecie może o co chodzi? Nie była w dobrym stanie. Podobno. Bo ja tylko o tym słyszałam. Więc? 

- Cóż... - zaczęła Kamila spoglądając niepewnie na Patryka. - Nic mi o tym nie wiadomo. 

Czarnowłosa zaczęła się zastanawiać. To nie było podobne do Pauliny. Poza tym na pewno by jej powiedziała, gdyby miała innego faceta na boku. Ciężko jej było w to uwierzyć, bo jej przyjaciółka na każdym kroku pokazywała innym, że Piotr jest dla niej najważniejszą osobą na świecie. Nie, to musiała być jakaś plotka. 

- Siema ludzie! - odezwała się wesoło Paulina nadchodząc od strony, z której się jej w ogóle nie spodziewali. Wszyscy spojrzeli na nią z dziwnymi minami, co blondynce wydało się... dziwne. - O co chodzi?

- Kurwa mać! - Sylwia przerwała dziwne milczenie. - Można wiedzieć co się z tobą działo? - Podeszła do koleżanki i przywitała się z nią. 

- Właśnie - podchwycił Damian odzyskując głos. Nie odpisujesz, nie odbierasz, co to ma być? 

- Miałam ciężką noc...

Sylwia posłała jednoznaczne spojrzenie do Kamili. Dziewczyna wzruszyła ramionami i pocałowała przyjaciółkę na przywitanie. Wypyta ją o szczegóły później. 


Dobra - zaczęła Kamila odciągając Paulinę na bok, pod trzepak, o który się oparły. Sporo już wypiły, ale nadal były trzeźwe. - Podobno ktoś widział cię dzisiaj rano, u kogoś kim nie był Piotr, więc wytłumacz mi to.

Blondynka przeczesała długie za ramiona, jasne włosy i zastanowiła się nad odpowiedzią. Alkohol rozluźnił jej już nieco język, ale była jeszcze w stanie nad nim zapanować. Nie mogła się do tego przyznać, bo pojawiłyby się pytania co tam robiła, a wtedy musiałaby powiedzieć co zrobił jej ojciec. Była pod wrażeniem, że informacje o niej tak szybko się rozchodzą. Była popularna, ale nie myślała, że nawet takie rzeczy interesują innych. 

- Plotki - wzruszyła ramionami i odgarnęła włosy za ucho. Chciała, wrócić do reszty i zakończyć tą rozmowę.

- Jezu, co ci się stało?! - pisnęła Kamila patrząc na jej twarz okrągłymi ze zdziwienia oczyma. Paulina starannie ukryła skaleczenie na wardze i siniaki, ale skaleczenie na skroni nie dało się tak łatwo zatuszować, więc musiała zaczesać inaczej włosy. Teraz jednak odgarnęła je z twarzy pokazując ranę. 

- To nic - blondynka szybko poprawiła kosmyki. - Uderzyłam o szafkę w domu jak wstawałam. Dlatego nie przyszłam do szkoły. Okropnie to wyglądało. 

- Ej, laski, chodźcie tu - zawołał Damian. - Smutno nam bez was.

- To ja już wam nie wystarczam? - zapytała Sylwia udając urażoną. 

- No wiesz... Nas jest czterech, a ty tylko jedna - zaczął się tłumaczyć Mikołaj. 

- Za ile przyjedzie po ciebie Piotr? - zapytała Kamila.

- Już skończył pracę, więc pewnie za chwilę. Szczerze mówiąc to nie mam ochoty się z nim widzieć - powiedziała Paulina.

- Dlaczego?

- Nawet nie wiem kiedy do niego poszliśmy - przyznała zażenowana blondynka. - Obudziłam się po trzeciej w nocy, a on spał. Rozumiesz? Nie pamiętam pierwszego razu z Piotrem. 

- Dobrze, że nie był pierwszy, pierwszy - Kamila próbowała ją pocieszyć. - Nie możesz go zapytać o to w prost, podpuść go. Może nie było źle? 

Wróciły do reszty. Przez chwilę się wygłupiali, ale niedługo potem przyjechał Piotr. Zaparkował obok srebrnym samochodem i wysiadł, żeby się przywitać. Chwilę porozmawiał z całą paczką, a potem razem z Pauliną wrócił do samochodu i odjechali. Pomiędzy nimi panowała cisza. Dziewczyna zastanawiała się jak podejść Piotra. 

- Powtórzymy ostatnią noc? - zapytała. 

- Szczerze to miałem nadzieję na coś więcej - zrobił dziwną minę.

- To znaczy? - dopytała. - To my nie...?

- Nie - przyznał. - W pewnym momencie po prostu zasnęłaś. Nic nie pamiętasz? 

- Nie - odparła zażenowana. 

Piotr skręcił w pustą, ciemną, ślepą uliczkę i zatrzymał samochód. Zgasił silnik i spojrzał na dziewczynę. 

- Możemy zrobić to tutaj - powiedział.

Nie opierała się. 

~*~

Przy barze w małym pubie siedziało dwóch chłopaków. Lokal miał być za chwilę zamykany, a oni byli ostatnimi klientami. Jednym z nich był Michał, drugim, jego przyjaciel Wojtek z liceum. Pierwszy z nich obracał palcami lewej ręki kieliszek wypełniony wódką. Zastanawiał się czy go wypić. Chciał się upić tak żeby zapomnieć, ale jednocześnie chciał pamiętać. 

- Stary, nie przejmuj się tak tą niunią - pocieszał go Wojtek. 

- Człowieku, nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny - bronił się Michał. - A teraz nie mogę o niej po prostu zapomnieć. Cały czas siedzi mi w głowie. 

- To zadzwoń do niej i się umów - podsunął jego kumpel. - Nie wiem czemu się nad tym tyle zastanawiasz. Przecież to proste. Co się stało z Łamaczem Serc, którego znałem. 

- Na pewno ma kogoś.

- To też ci nigdy nie przeszkadzało. 

Michał w ostateczności opróżnił kieliszek i spojrzał na towarzysza. 

- No to zadzwonię. 

- Dzwoń, dzwoń! Ja idę się odlać - Wojtek poklepał go po plecach i odszedł. Dobrze wiedział, że prędzej czy później ta laska wskoczy Michałowi do łóżka. Żadna nie potrafiła mu odmówić. A kiedy jakaś mu się nudziła, po prostu szukał nowej. 

Michał znalazł numer w kontaktach i nacisnął zieloną słuchawkę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz