Patryk stanął obok Kamili i objął ją w pasie przyciągając do siebie. Pocałował ją w szyję, a ona zachichotała. Przytuliła się do niego i stali tak dłuższą chwilę.
- Kamila mówiła, że miałeś przypał w domu po ostatnim - odezwał się Damian siedzący na ławce obok. - O co chodziło?
- Jak ją odprowadziłem to natknąłem się na patrol. Nie wiem czemu przysrali się akurat do mnie. No i wylądowałem na komendzie. Przesrane ogólnie.
- Nie masz jakiegoś szlabanu?
- Mam, ale wisi mi to - powiedział Patryk. - Powiedziałem starym, że wychodzę i nic nie powiedzieli. W zasadzie... Tak szybko wyszedłem, że nie zdążyli zrobić czegokolwiek.
- Szczęściarz - Kamila pocałowała go.
- Byłbym prawdziwym szczęściarzem, gdybyśmy...
- Nie mów! - powstrzymała go dziewczyna. Wiedziała co chłopak chciał powiedzieć. Nie musiała go odciągać od tego tematu, bo akurat zjawili się Mikołaj i Krystian, starzy znajomi Damiana ze szkoły, którzy od niedawna spotykali się także z Pauliną i resztą. Brakowało już tylko samej Pauliny i Sylwii.
- Nie wiecie może co z Pauliną? - zapytał Damian.
- My? To chyba Kamila powinna wiedzieć najlepiej - powiedział Mikołaj.
- Cały dzień nie odbiera ode mnie telefonów, więc wątpię, żeby z kimkolwiek się kontaktowała - mruknęła czarnowłosa.
- Nie martw się o nią - Patryk pogłaskał ją po policzku.
- Sylwia zaraz będzie - poinformował Krystian. - Napisała mi przed chwilą.
Nie minęło kilka minut, a w ich stronę szła dziewczyna o kasztanowo-rudych włosach, które podskakiwały w rytm jej kroków. Zdyszana przywitała się ze wszystkimi i usiadła ciężko na ławce.
- Nie ma Pauliny? Słyszałam, że spędziła noc u pewnego gościa, który stanowczo nie był Piotrem. Wiecie może o co chodzi? Nie była w dobrym stanie. Podobno. Bo ja tylko o tym słyszałam. Więc?
- Cóż... - zaczęła Kamila spoglądając niepewnie na Patryka. - Nic mi o tym nie wiadomo.
Czarnowłosa zaczęła się zastanawiać. To nie było podobne do Pauliny. Poza tym na pewno by jej powiedziała, gdyby miała innego faceta na boku. Ciężko jej było w to uwierzyć, bo jej przyjaciółka na każdym kroku pokazywała innym, że Piotr jest dla niej najważniejszą osobą na świecie. Nie, to musiała być jakaś plotka.
- Siema ludzie! - odezwała się wesoło Paulina nadchodząc od strony, z której się jej w ogóle nie spodziewali. Wszyscy spojrzeli na nią z dziwnymi minami, co blondynce wydało się... dziwne. - O co chodzi?
- Kurwa mać! - Sylwia przerwała dziwne milczenie. - Można wiedzieć co się z tobą działo? - Podeszła do koleżanki i przywitała się z nią.
- Właśnie - podchwycił Damian odzyskując głos. Nie odpisujesz, nie odbierasz, co to ma być?
- Miałam ciężką noc...
Sylwia posłała jednoznaczne spojrzenie do Kamili. Dziewczyna wzruszyła ramionami i pocałowała przyjaciółkę na przywitanie. Wypyta ją o szczegóły później.
Dobra - zaczęła Kamila odciągając Paulinę na bok, pod trzepak, o który się oparły. Sporo już wypiły, ale nadal były trzeźwe. - Podobno ktoś widział cię dzisiaj rano, u kogoś kim nie był Piotr, więc wytłumacz mi to.
Blondynka przeczesała długie za ramiona, jasne włosy i zastanowiła się nad odpowiedzią. Alkohol rozluźnił jej już nieco język, ale była jeszcze w stanie nad nim zapanować. Nie mogła się do tego przyznać, bo pojawiłyby się pytania co tam robiła, a wtedy musiałaby powiedzieć co zrobił jej ojciec. Była pod wrażeniem, że informacje o niej tak szybko się rozchodzą. Była popularna, ale nie myślała, że nawet takie rzeczy interesują innych.
- Plotki - wzruszyła ramionami i odgarnęła włosy za ucho. Chciała, wrócić do reszty i zakończyć tą rozmowę.
- Jezu, co ci się stało?! - pisnęła Kamila patrząc na jej twarz okrągłymi ze zdziwienia oczyma. Paulina starannie ukryła skaleczenie na wardze i siniaki, ale skaleczenie na skroni nie dało się tak łatwo zatuszować, więc musiała zaczesać inaczej włosy. Teraz jednak odgarnęła je z twarzy pokazując ranę.
- To nic - blondynka szybko poprawiła kosmyki. - Uderzyłam o szafkę w domu jak wstawałam. Dlatego nie przyszłam do szkoły. Okropnie to wyglądało.
- Ej, laski, chodźcie tu - zawołał Damian. - Smutno nam bez was.
- To ja już wam nie wystarczam? - zapytała Sylwia udając urażoną.
- No wiesz... Nas jest czterech, a ty tylko jedna - zaczął się tłumaczyć Mikołaj.
- Za ile przyjedzie po ciebie Piotr? - zapytała Kamila.
- Już skończył pracę, więc pewnie za chwilę. Szczerze mówiąc to nie mam ochoty się z nim widzieć - powiedziała Paulina.
- Dlaczego?
- Nawet nie wiem kiedy do niego poszliśmy - przyznała zażenowana blondynka. - Obudziłam się po trzeciej w nocy, a on spał. Rozumiesz? Nie pamiętam pierwszego razu z Piotrem.
- Dobrze, że nie był pierwszy, pierwszy - Kamila próbowała ją pocieszyć. - Nie możesz go zapytać o to w prost, podpuść go. Może nie było źle?
Wróciły do reszty. Przez chwilę się wygłupiali, ale niedługo potem przyjechał Piotr. Zaparkował obok srebrnym samochodem i wysiadł, żeby się przywitać. Chwilę porozmawiał z całą paczką, a potem razem z Pauliną wrócił do samochodu i odjechali. Pomiędzy nimi panowała cisza. Dziewczyna zastanawiała się jak podejść Piotra.
- Powtórzymy ostatnią noc? - zapytała.
- Szczerze to miałem nadzieję na coś więcej - zrobił dziwną minę.
- To znaczy? - dopytała. - To my nie...?
- Nie - przyznał. - W pewnym momencie po prostu zasnęłaś. Nic nie pamiętasz?
- Nie - odparła zażenowana.
Piotr skręcił w pustą, ciemną, ślepą uliczkę i zatrzymał samochód. Zgasił silnik i spojrzał na dziewczynę.
- Możemy zrobić to tutaj - powiedział.
Nie opierała się.
~*~
Przy barze w małym pubie siedziało dwóch chłopaków. Lokal miał być za chwilę zamykany, a oni byli ostatnimi klientami. Jednym z nich był Michał, drugim, jego przyjaciel Wojtek z liceum. Pierwszy z nich obracał palcami lewej ręki kieliszek wypełniony wódką. Zastanawiał się czy go wypić. Chciał się upić tak żeby zapomnieć, ale jednocześnie chciał pamiętać.
- Stary, nie przejmuj się tak tą niunią - pocieszał go Wojtek.
- Człowieku, nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny - bronił się Michał. - A teraz nie mogę o niej po prostu zapomnieć. Cały czas siedzi mi w głowie.
- To zadzwoń do niej i się umów - podsunął jego kumpel. - Nie wiem czemu się nad tym tyle zastanawiasz. Przecież to proste. Co się stało z Łamaczem Serc, którego znałem.
- Na pewno ma kogoś.
- To też ci nigdy nie przeszkadzało.
Michał w ostateczności opróżnił kieliszek i spojrzał na towarzysza.
- No to zadzwonię.
- Dzwoń, dzwoń! Ja idę się odlać - Wojtek poklepał go po plecach i odszedł. Dobrze wiedział, że prędzej czy później ta laska wskoczy Michałowi do łóżka. Żadna nie potrafiła mu odmówić. A kiedy jakaś mu się nudziła, po prostu szukał nowej.
Michał znalazł numer w kontaktach i nacisnął zieloną słuchawkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz